BIG LOVE.. BIG LOVE.

przez , 19.wrz.2016, w Bez kategorii

Na początku polecę wam piosenkę z filmu „Big love”, w wykonaniu Ady Szulc :)

PS. właśnie jej słucham, w tym momencie gdy to piszę.

Sama piosenka jest o toksycznej miłości, zauważyłam, że można to przerobić na nasz stosunek do Any..

„Przeklinam nas i kocham nas (…) z miłości leczy tylko śmierć”

Wzruszyłam się ;)

Zaczęłam współpracę z pewną dziewczyną, tak.. nic z tego nie wyszło, jak większość osób ona też zrezygnowała. Przykre bo ja poszłam jej śladem i zniszczyłam po raz kolejny to co przez dwa tygodnie budowałam. Żałosna jestem, wiem. Użalam się ad sobą, na każdy możliwy sposób, zamiast zebrać tyłek i ruszyć do przodu to ja się cofam. Drastycznie, dramatycznie. Nie chcę być. Nie chcę być. Chcę zniknąć…

Po raz kolejny zwracam się z pytaniem czy jest tu ktoś chętny na wspólne odchudzanie? Najlepiej będzie gdy ten ktoś poda mi swoje gg… nie piszę do osób, które pisały pod poprzednim postem tylko dla tego, że mogły one już z tego zrezygnować… i mam taką nadzieję bo nie mam zamiaru nikogo w to wkręcać, to przynosi zbyt dużo bólu, naprawdę. ill-be-perfect-blog-dostepny-pod-adresem-sdhwekfhpingerpl-likely-pl-b7009bab

Trzymajcie się, jutro tu wpadnę :*

40 komentarze :, , , , więcej...

Lato przypominające jesień

przez , 11.sie.2016, w pro ana blog 2016

Pogoda okropna. Jutro miałam jechać z rodzicami nad morze – tak na weekend. Podzielę się z wami śmiesznym faktem, bez zagłębiania w szczegóły, otóż: Moi rodzice sami nie wiedzą czy pojedziemy, mama stwierdziła, iż to zależy od pogody jaka będzie jutro.

A jeżeli już mowa o pogom-620x395dzie to mam dobrą wiadomość – dzisiaj niebo jest bezchmurne i… dzisiaj (podobno) następuje największy deszcz spadających gwiazd. Każdą osobę noszącą w sercu jakieś życzenie zachęcam do obserwacji. Kto wie? Może życzenie się spełni? :)

A teraz wracam do tematu ODCHUDZANIA.

Wczoraj tak wyszło, że nie zdążyłam napisać. Cały wieczór oglądałam serial… Bilans z wczoraj – jak najbardziej oki. Zjadłam w sumie ok. 850 kcal czyli ani w jedną ani w drugą stronę. Ale.. przecież gdy normalny człowiek je poniżej 1000 to powinien chudnąć, prawda? Nie chudnę. Mój  metabolizm jest okropny.

eating-disorderOczywiście, każdy może spytać, Aniołku, czego się spodziewałaś? Myślałaś, że zawsze waga będzie tak „szybko” spadała?

Tak, ja chyba właśnie tak myślałam. W każdym razie wydaje mi się że nadszedł już czas bym zaczęła pić litrami zieloną herbatkę, do wszystkiego dodawała ostre przyprawy i ćwiczyła jak najwięcej.

Bilans z dzisiaj: Śniadanie; 200 gram serka = 204 kcal
 Obiad: ryż z dodatkiem leczo = 350 kcal
 Kolacja: kanapka – pieczywo chrupkie z dodatkiem serka = 30 kcal
Razem: 584 kcal

Widzicie? Staram się :( a efektów dosłownie brak. Tylko brzuch mi się zmniejsza a reszta pozostaje taka sama…

A i jeszcze małe ogłoszenie parafialne :)

Szukam osoby, która jest chętna na wspólne odchudzanie wedle zasad Any!

Mam tylko jedną prośbę by ta otóż istotka była pewna tego co chce i najlepiej by wcześniej miała styczność z motylkami i ich dietami :)

Osoby chętne proszę o zgłaszanie się w komentarzu

– jeżeli ktoś taki się znajdzie to resztę ustalimy na GG

Trzymajcie się chudo :*

17 komentarze :, , , , , , , , więcej...

Moment

przez , 09.sie.2016, w Bez kategorii

Bo najgorszy jest moment, tak, to dosłownie chwila, w której stwierdzasz, że nie jesteś w tym ciele, miejscu i czasie, w którym powinnaś być…

Moje dzisiejsze wnioski.

Mój dołek psychiczny chyba się powiększa :’)

Dzisiaj spędziłam dzień w swoim pokoju. Leżałam. W międzyczasie zapychałam swój głupi mózg serialem – stara dobra zagrywka ograniczająca myślenie do koniecznego minimum.

Wiem, że to nic dobrego.. niestety wyłączanie myślenia i uczuć nic nie zmieni. To tylko pogłębia mój problem.. wszystko wchodzi głębiej w głowę zamiast odejść…

 

Każdy z nas kogoś kocha, widać to po oczach” – Diox 

Zostaw komentarz : więcej...

Wakacje

przez , 08.sie.2016, w Bez kategorii

Prawda, że każdy kocha wakacje?

W sumie ja chyba już nie… cały lipiec spędziłam w domu, w łóżku. Nie uwzględniłam tu jedynie wypadu na ognisko i wesela, na które poszłam z kolegą, który od dawna mi się podobał.. gdy nie odzywał się po pamiętnym weselu coś w mojej główce stwierdziło że to znowu moja wina i powinnam się pogodzić z faktem że takiej grubaski i idiotki nikt nie będzie chciał a tym bardziej Janek (tak będę go nazywać).
I tak oto weszło mi to do głowy, że dopiero dzisiaj wstałam i zabrałam się za sprzątanie pokoju i głowy.
1. CHCĘ ZMIENIĆ FRYZURĘ
2. BĘDĘ SIĘ UCZYĆ W TYM NADCHODZĄCYM ROKU SZKOLNYM – obiecuję ;)
3. JESZCZE W SIERPNIU POMALUJĘ POKÓJ – chyba wybiorę kolor szary zaś na jednej ścianie porobię napisy czarną farbą, będą to cytaty motywujące mnie, tak cząstka mojej duszy w tym pomieszczeniu…
4. NAJWAŻNIEJSZY SCHUDNĘ.

Tak to chyba tyle… wczoraj kupiłam nowego laptopa więc prawdopodobnie będę teraz tu częściej.. jednak swój sprzęt to swój.

thinspo Cudne te nóżki i tatuaże <3

Zostaw komentarz :, , , , , , więcej...

„Niech żyje bal”

przez , 04.maj.2016, w Bez kategorii

Mój dzisiejszy dzień krążył wokół, wielu osób… w nocy  była u mnie koleżanka a już rano obudził mnie telefon od siostry ciotecznej, czy może przyjechać, jak miałam się nie zgodzić? Tak dawno jej nie widziałam a kiedyś każdą możliwą chwilę spędzałyśmy razem – hmm, wspomnienia.

Z siostrą zjadłam pizzę co przyczyniło się do tego, że ten dzień to kolejna moja porażka, a miało takowych już nie być… niestety nikt nie jest idealny a jedyne co można na to zaradzić to starać się i doskonalić.

Życzę wszystkim maturzystom powodzenia „Niech moc będzie z wami” – czy jak kto woli, w każdym razie nie dziękujcie (podobno przynosi to pecha ;-) )

Zastanawiałam się dzisiaj czy warto pisać tego „bloga”, pod ostatnimi postami nie pojawił się nawet jeden komentarz… i doszłam do wniosku, iż tak, przynajmniej mam się komu wygadać.

Jestem już trochę zmęczona tym otaczającym mnie światem… A jeszcze muszę rozpocząć mozolne ogarnianie materiałów z cytologii bo sprawdzian z biolki zbliża się nieubłaganie, przy czym warto podkreślić fakt że jeszcze nic nie umiem a materiału jest w huk dużo.

wpid-Screenshot_2014-06-03-22-47-17-1.pngTrzymajcie się aniołki, od jutra zacznę dodawać bilanse oraz na dobre wystartuję z dietą :) Chudej nocki i dnia :*  })i({

3 komentarze :, , , więcej...

Monotonia

przez , 02.maj.2016, w Bez kategorii

Każdy dzień jest inny, ale co się dzieje gdy pomimo wszystko każdego dnia dzieje się to samo co poprzedniego?

Czy to właśnie wtedy człowiek wpada w agonię życia codziennego i chce umrzeć? Czy to właśnie wtedy mówimy o depresji, gdy człowiek wstaje, robi to co musi i marzy o tym by iść spać, by nie czuć bólu? Gdy rzeczywistość otaczającego świata nas dobija? Gdy zaczynamy rozważać samobójstwo?

Według Wikipedii:

Depresja „Zespoły te objawiają się głównie obniżeniem nastroju (smutkiem, przygnębieniem, niską samooceną, małą wiarą w siebie, poczuciem winypesymizmem, u części pacjentów myślami samobójczymi), niezdolnością do przeżywania przyjemności (anhedonią), obniżeniem napędu psychoruchowego (spowolnieniem), zaburzeniem rytmu dobowego (bezsennością lub nadmierną sennością) lub zmniejszeniem apetytu

Ale każdy, kto chociażby raz  spotkał osobę chorą wie, że często ukrywają to, nie trzeba wybitnej filozofii by stanąć przed lustrem, uśmiechnąć się i z takim wyrazem wyjść z domku na cały dzień… W sumie to każdą  chorobę można ukryć (może poza pewnymi wyjątkami).

Gdy w ostatnim czasie zaczęłam się interesować chorobami psychicznymi doszłam do wniosku, iż połowa naszej populacji ma jakieś zaburzenia (jeżeli nie cała), mamy tu do wyboru przypadki od nerwicy natręctw po chociażby wspomnianą depresję, EDNOS.

Ja sama, z racji,że jestem tu anonimowa spokojnie przyznam, iż patrząc na siebie  z  perspektywy osoby trzeciej choruję na EDNOS (zaburzenie odżywiania, nie klasyfikujące się do anoreksji ani bulimii).

Moje życie opiera się na diecie, to centrum. Moja waga i bilanse są odpowiedzialne za mój humor i samopoczucie, hmm… samoocena równa zeru, aktualnie za każdym razem gdy coś zjem (nawet małe posiłki 100 – 150 kcal) biegnę do łazienki i chcę wymiotować, jednak nie zawsze to robię bo jednak wierzę,że mam jeszcze nad tym mikroskopijną kontrolę. Nieprawda, kontrola.. to tylko złudzenie – powie zdrowy człowiek. Ja wieżę że to co robię jest maksymalnie objęte moją kontrolą, wszystko trzyma się ścisłych norm, które sama wytyczam.

Dzisiaj mój dzień to porażka. W domu cały dzień są goście (urodziny brata) a ja sobie jem… i jem… i jem… i…. a zapomniałam napisać że JEM.

Kiedyś zabiję się za to że nawet tego nie potrafię, że nie potrafię przestać jeść!

Ano miałaś mi pomóc, gdzie jesteś przyjaciółko?

1 komentarz :, , , , , , , , , więcej...

przez , 01.maj.2016, w Bez kategorii

Podobno każdy z nas dostaje to na co zasługuje.

W takim wypadku, śmiało stwierdzam, że jestem złym człowiekiem…

Do Any wracamy wtedy gdy jest nam źle, bo od naszej przyjaciółki nie można odejść, raz podjęta decyzja ciągnie się całymi latami. Nie ma opcji by zapomnieć o liczeniu kalorii, tak się po prostu nie da. Nie można, zacząć myśleć – „Jestem ładna i wystarczająco chuda”, bo za każdym razem gdy coś nie wyjdzie zwalisz winę na to.. „bo ja przecież jestem za gruba”.  Nie wspominając o wyrzutach sumienia po jedzeniu – chyba nigdy się ich nie pozbędę. Tak więc podsumowując gdy tylko masz gorszy okres w życiu rozważasz opcję powrotu, tu nie ma wyjątków, zawsze tak jest. A gdy całe zło świata skupi się na tobie to już do niej biegniesz a ona…. Ona tylko na to czeka. Wyciąga pomocną dłoń i wplata swoje korzenie w twoją psychikę, przy czym za każdym twoim powrotem wpadasz w to bagno jeszcze głębiej… głębiej i głębiej…. aż zdajesz sobie z tego sprawę, że zmierzasz do anoreksji. Ale czy ty właściwie nie o tym marzyłaś?

Chyba taki gorszy okres nastał w moim życiu…

Sama…

Niekochana…

Zbędna…

Dlaczego ja?

Bo jestem gruba. Tłusta świnia, jak będę chuda to będzie lepiej. Nie prawda.

Dlatego proszę, jeżeli wchodzisz na tego bloga i czytasz coś w tej tematyce pierwszy raz to wyjdź z tej strony i nigdy tu nie wracaj. Nie chcę byś cierpiała tak jak ja. Ja nie uwierzyłam, że to zło, że wciąga, że powinnam wyjść i nie chcę byś czuła się podobnie….

Moja waga… ciężki temat. Od pewnego czasu boję się ważyć. Bo teraz kreski wskazują 61kg mimo wszystko dodam, że było 63 ale się wzięłam za siebie. Znowu dążę do upragnionej 48…

Widzę, że nie jest ze mną najlepiej, boję się jeść makaronu z sosem (który tak kochałam)… A gdy już przymuszę się by zjeść to co chwila biegnę zapłakana do łazienki z myślą by zwymiotować, ale nie mogę bo wraz z tym posiłkiem wzięłam bardzo ważne leki. Marzę o 57 kg na początek. Już tylko cztery kilogramy i spełnię to marzenie. Muszę walczyć muszę wgrać. Ano, pomóż…

 

(Przepraszam za nieobecność, nie wiem jak długo zawitam tym razem… Wybaczcie mi motylki, ale nie jestem pewna czy jestem godna waszego towarzystwa a co już wsparcia)

Zostaw komentarz więcej...

Bo ludzie zawodzą..

przez , 23.sie.2015, w Bez kategorii

Witajcie aniołki :*

Hm… wróciliśmy do siebie (ja i on). Miałam bardzo dużą chwilę słabości. Chciałam umrzeć.

Zawiodły mnie moje „koleżanki”. On mi o tym powiedział,  jechały we mnie przez pełne dwie godziny. Zadzwoniły do mojego byłego rozumiecie? Popłakałam się. Ale to nie wszystko. Gadały że jestem płaska jak deska, że mam krzywy ryj. Nigdy nie myślałam że aż tak mnie nie lubiły. Były miłe – czyli dwulicowe.

Trochę mnie to w pewnym stopniu rozwaliło.

A teraz wracając do diety… jest jak najbardziej okej :) i niech tak zostanie.

8 komentarze więcej...

Rozstania ale nie z Ana.

przez , 20.sie.2015, w Bez kategorii

Hmm.. chyba mi ulży gdy wam to napisze.

Zerwałam z chłopakiem i trochę sobie teraz cierpię. Zaszyłam się w swoim bólu pod kocykiem i tak sobie smuce. Nie chcę się ciąć ale wiem że mi to by pomogło. Ale to słabość. Blizny u dziewczyny… nie są zbyt piękne. Za 11 dni zaczynam nową szkołę. Tak już odliczam. Jestem na AIT diet i mam dzisiaj czwarty dzień i tu psikus. W nocy ok. Godziny 11 -1 w nocy zjadłam garść chipsów i wypiłam dwie szklanki jakiegoś napoju. Tak bardzo boli i bolało mnie coś w środku. Nie uwierzysz mi teraz. Gdy jadłam przestawał mnie rwać mózg. Bo tak ja to nazywam. Żałosna miłość. Parzy a ja nadal jej chcę. On chciał się zabić :(

Aniołki nie wiecie co czułam. Była ze mną przyjaciółka cały czas, kochana stwierdziła że nocuje i mnie nie zostawi :’)

Dzisiaj mam zamiar zabalowac chcę się upić ALE alkohol ma tyle kalorii. A limit na dziś został wykorzystany. Hm… co ja zrobię. Nie chce się brać za narkotyki. Nie będzie kaca ale mogę polecieć potem. Lepiej nie. Wywaliłam wszystko co ostre z mojego pokoju nie chcę się ciąć.. nie chcę :(

A jednocześnie chce.

Kochane jest mi tak przykro. Jestem taka pusta w środku. Taka brzydka. Pusta. Masakra.

Życzę wam powodzenia. Ja muszę teraz skupić się na diecie. Nie na bólu. I nie jeść. Nie jeść.

Czeka mnie trudne zadanie. Trzymajcie kciuki. Bo idiota pisze że mnie kocha a ja nie chcę z nim być bo nie chcę go ranić i to tak boli. Wiem że jestem zła.

Bardzo przepraszam za chaos który panuje w tym wpisie. To nie usprawiedliwienie ale trochę mi smutno.

2 komentarze : więcej...

Napad

przez , 11.sie.2015, w Bez kategorii

Hej aniołki :)

Co to jest napad?

Napad- spożywanie ogromnych ilości jedzenia, bardzo szybko, nagle.

A tak praktycznie… napad to coś strasznego, może nie tylko co on ale wyrzuty sumienia które następują po nim. Panika. Jak ja mogłam tyle zjeść… jak? Jesz nieświadomie. Nie chcesz tego ale nad tym nie planujesz. Podczas takowego napadu nie kontrolujesz tego co robisz. Czyli coś strasznego. Rodem z piekła.

Miałam dzisiaj napad. Mój bilans do godziny 21.00 wynosił 600 kcal i połowa została spalona na rowerze. Ale teraz mój bilans to 1200… przez cholerne 10 minut zjadłam 600 kcal. A wszystko zaczęło się od tego, że wyrzuciła gumę do życia z buzi. Potem już wszystko jest znane. Jadłam. Jadłam. I jeszcze raz jadłam.

Oczywiście teraz przyszły moje kochane wyrzuty sumienia. I nie chcą odejść. Ale szczerze, to zasługuje na takie tortury. Zawaliłam i już dziś się nie poprawię. Gruba świnia nie schudnie. Żałosna jestem. Muszę to zmienić. Co prawda jeszcze nie wiem jak ale… ale dam radę. Teraz już wystarczy tego wszystkiego. Lajlo, za dużo już rzeczy zniszczyłaś. Nawet siebie. Teraz koniec twego panowania. KONIEC SUKO. KONIEC.

3 komentarze :, , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...